Nasze Serwisy: Szkoła MZSP Nabór Internat Regionalna Olimpiada O Wielkich Polakach
XVII Olimpiada<br>SŁUŻEBNICA BOŻA MATKA ANNA KAWOREK XVI Olimpiada<br>Słudzy Boży Rodzina Ulmów XV Olimpiada<br>Święty Zygmunt Szczęsny Feliński XIV Olimpiada<br>Święty Jan z Dukli XIII Olimpiada<br>Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki XII Olimpiada<br>Błogosławiony Ks. Bronisław Markiewicz XI Olimpiada<br>Sługa Boży ks.kard.Stefan Wyszyński X Olimpiada<br>Błogosławiony Edmund Bojanowski IX Olimpiada<br>Sługa Boży ks. Jerzy Popiełuszko VIII Olimpiada<br>Sługa Boży Jan Paweł II VII Olimpiada<br>Sługa Boża Anna Jenke VI Olimpiada<br>Błogosławiony August Czartoryski V Olimpiada<br>Błogosławiony Ks. Bronisław Markiewicz IV Olimpiada<br>Święty Biskup Józef Sebastian Pelczar III Olimpiada<br>Błogosławiony Ks. Jan Balicki II Olimpiada<br>Błogosławiony Ks. Bronisław Markiewicz I Olimpiada<br>  Papież Jan Paweł II

Literatura do etapu I część I

GWAŁTOWNIK KRÓLESTWA BOŻEGO
BIOGRAFIA - TESTAMENT - ŚWIADECTWA

Wydanie drugie
Wydawnictwo Światło - Życie
Kraków 2009

 

NOTA BIOGRAFICZNA
1921
Urodzony 24.03 w Rybniku na Śląsku jako syn starszego pie ­lęgniarza Józefa Blachnickiego, syna górnika, z matki Marii Miller, również z rodziny robotniczej, w rodzinie wielodziet ­nej (5 rodzeństwa żyje, 2 zmarło w dzieciństwie).
1938
Matura w gimnazjum typu neoklasycznego w Tarnowskich Górach. W okresie pobytu w gimnazjum bardzo aktywny w harcerstwie - jako zastępowy, drużynowy, organizator obo ­zów itp.
1938-39
Służba wojskowa na Dywizyjnym Kursie Podchorążych Rezer ­wy w Katowicach. Jako plutonowy-podchorąży uczestniczy w kampanii wrześniowej (wił P.P.) aż do kapitulacji pod To ­maszowem Lubelskim, 20.09. Kilka dni w niewoli, ucieczka, powrót do rodzinnego miasta.
1939-40
Działalność konspiracyjna w Tarnowskich Górach - (Polska Organizacja Partyzancka, Polskie Siły Zbrojne), komendant oddziału na miasto Tarnowskie Góry. Wiosna 1940 - ucieczka
przed Gestapo, aresztowanie w Zawichoście k. Sandomierza, po kilku tygodniach aresztu śledczego i przesłuchiwań wcielo ­ny wraz z całą grupą z Tarnowskich Gór do obozu koncentra ­cyjnego w Oświęcimiu, jako więzień nr 1201.
1940-41
14 miesięcy pobytu w obozie w Oświęcimiu, z tego dwa razy po cztery i pół miesiąca w karnej kompanii (Blok 13). Zwol ­niony z SK (Strafkompanie) jako jeden z kilku, którzy przeżyli ten okres. Prawie miesiąc pobytu w bunkrze, w którym zginął św. Maksymilian Kolbe.
1941-42
We wrześniu 1941 przewieziony z obozu koncentracyjnego do więzienia śledczego w Zabrzu, potem w Katowicach. W marcu 1942 skazany przez Oberlandesgericht w Katowicach na karę śmierci przez ścięcie za działalność konspiracyjną przeciw hi ­tlerowskiej Rzeszy. Po czterech i pół miesiącach oczekiwania na wykonanie wyroku śmierci ułaskawiony (drugi wypadek ułaskawienia na 120 ściętych w tym czasie).
Kara śmierci zamieniona na 10 lat więzienia „po zakończe ­niu wojny”.
W tym okresie pobytu na oddziale skazańców miało miej ­sce największe wydarzenie w całym życiu - nagłe, cudowne nawrócenie na wiarę w Chrystusa i osobiste przyjęcie Go jako Zbawiciela i Pana, połączone z decyzją oddania całego życia na Jego służbę.
1942-45
Pobyt w różnych niemieckich obozach i więzieniach. Uwol ­nienie przez Armię Amerykańską w kwietniu 1945.
1945-50
Powrót do kraju, wstąpienie do Śląskiego Seminarium Du ­chownego w Krakowie, studia na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, zakończone w 1950 uzyska ­niem magisterium z teologii. W tym samym roku święcenia kapłańskie.
1950-55
Praca duszpasterska w kilku parafiach diecezji katowickiej (Ty ­chy, Łaziska Górne, Rydułtowy, Cieszyn, Bieruń Stary) w cha ­rakterze wikarego.
Praca głównie z młodzieżą, ministrantami, formowanie grup elitarnych w parafii, powstanie metody rekolekcji oazowych („Oaza Dzieci Bożych”).
1954-56
Uczestnictwo w pracach „tajnej Kurii” w Katowicach w okresie uwięzienia i wysiedlenia Biskupów Śląskich i rządów narzuco ­nych przez partię „wikariuszy kapitulnych”. Akcja bojkotu sy ­nodu, który miał być zwołany w diecezji bez zgody biskupów i Rzymu. Rok pobytu na wygnaniu poza diecezją, w tym czasie pobyt w Niepokalanowie, studia nad duchowością i metodami pracy apostolskiej O. Maksymiliana Kolbego. Zorganizowanie powrotu Biskupów Śląskich z wysiedlenia do diecezji w paź ­dzierniku 1956.
1956-60
Praca w Referacie Duszpasterstwa Kurii Diecezjalnej w Ka ­towicach i w redakcji tygodnika „Gość Niedzielny”. Zorgani ­zowanie i prowadzenie Ośrodka Katechetycznego, następnie (1957-60) społecznej akcji przeciwalkoholowej pod nazwą „Krucjata Wstrzemięźliwości”. Akcja ta wnet stała się akcją ogólnopolską, o charakterze ruchu odnowy religijno-moralnej, opartej o duchowość O. Maksymiliana Kolbego, pierwszym i jedynym w tym czasie w państwie komunistycznym ruchem laikatu katolickiego, skupiającym już w roku 1960 ok. 100 000 dorosłych działaczy abstynenckich (nie licząc dzieci i młodzie ­ży), wydającym dwutygodnik „Niepokalana zwycięża” w na ­kładzie 120 000 egz., kierowanym przez Centralę ogólnopolską w Katowicach, obsługiwaną przez świecki instytut apostolski. Akcja ta stanowiła pierwszy po czasach stalinizmu wyłom -w skali krajowej - w partyjnym monopolu pracy społecznej w Polsce.
1960-61
Likwidacja Centrali Krucjaty Wstrzemięźliwości przez Służbę Bezpieczeństwa (29.08.1960), równocześnie rewizje, przesłu ­chania w całej Polsce.
W marcu 1961 - aresztowanie Księdza Blachnickiego pod zarzutem wydawania nielegalnych druków i „rozpowszech ­niania fałszywych wiadomości o rzekomym prześladowaniu Kościoła w Polsce” (w związku z akcją protestacyjną po bru ­talnej likwidacji Centrali Krucjaty Wstrzemięźliwości). Cztery i pół miesiąca pobytu w więzieniu w Katowicach (w tym sa ­mym, co w czasie okupacji), proces przed Sądem Wojewódz ­kim (w tym samym gmachu, gdzie wydano wyrok śmierci w 1942 roku), zwolnienie z więzienia po wydaniu wyroku skazującego na 13 miesięcy z zawieszeniem na 3 lata. Ostat ­nie słowo oskarżonego w procesie: „Chciałbym wypowiedzieć - wbrew stwierdzeniom prokuratora - swoje ceterum censeo, że jednak jestem prześladowany za przekonania i działalność religijną... Nie proszę o łagodny wymiar kary, bo z punktu widzenia sprawy, którą reprezentuję, im większy wyrok, tym lepiej”. Sąd w uzasadnieniu wyroku stwierdził: „Działalność oskarżonego była dobra i pożyteczna dla społeczeństwa”
1961-71
Studia i praca naukowa na Katolickim Uniwersytecie Lubel ­skim, Sekcja Pastoralna na Wydziale Teologicznym. Licencjat (praca - „Metoda przeżyciowo-wychowawcza dziecięcych rekolekcji zamkniętych”. Opracowanie naukowe doświad ­czeń rekolekcji oazowych z lat 1954-1960); doktorat („Zasa ­da bosko - ludzka F. X. Arnolda jako zasada formalna teologii pastoralnej i duszpasterstwa”); habilitacja („Eklezjologiczna dedukcja teologii pastoralnej”). Praca w charakterze asystenta i adiunkta, współorganizowanie Instytutu Teologii Pastoral ­nej. W tym okresie działalności naukowej ok. 100 publikacji naukowych i popularnych. Wypracowanie personalistyczno-eklezjologicznej koncepcji teologii pastoralnej w oparciu o naukę Soboru Watykańskiego II. Wykłady pastoralne w Lu ­blinie, Krakowie, Wrocławiu, Gorzowie Wikp. Wypracowanie koncepcji i podwalin metodologicznych pod dyscypliny: kate ­chetyka fundamentalna i teologia pastoralna ogólna. Rezygna ­cja z etatu na KUL na znak protestu wobec niezatwierdzenia habilitacji przez Ministerstwo Oświaty (1982: jedyna nie za ­twierdzona habilitacja na KUL).
1964-80
Działalność na odcinku posoborowej odnowy liturgii w Polsce. Założenie lubelskiego zespołu liturgistów - prelekcje i kursy wprowadzające odnowioną liturgię w całej Polsce. Przez 10 lat redaktor „Biuletynu Odnowy Liturgii” drukowanego w „Col-lectanea Theologica”. Od roku 1967 z mandatu Konferencji Episkopatu Polski - Krajowy Duszpasterz Służby Liturgicznej. Wypracowanie koncepcji, programu i metody posoborowej formacji służby liturgicznej, przekazanie jej przez zorganizo ­wanie 28 ogólnopolskich zjazdów diecezjalnych i zakonnych duszpasterzy służby liturgicznej, opracowanie zespołu pod ­ręczników i pomocy dydaktycznych.
1964-81
Zainicjowanie i prowadzenie tzw. ruchu oazowego w Polsce, zwanego początkowo „ruchem Żywego Kościoła”, potem Ru ­chem Światło-Życie. Rozwinięcie metody tzw. oaz rekolekcyj ­nych, piętnastodniowych rekolekcji przeżyciowych. Zastoso ­wanie metody „Oazy Dzieci Bożych”, wypracowanej w latach 1954-1960, do grup młodzieży męskiej i żeńskiej szkół śred ­nich, do studentów, młodzieży pracującej, księży, alumnów, sióstr zakonnych, dorosłych świeckich i całych rodzin. Rozwój ilościowy: ok. 30 grup oazowych i 1500 uczestników w roku 1969, ok. 1500 grup i 45 000 uczestników w roku 1981.(1982 -w czasie stanu wojennego - dalszy wzrost do ok. 47 000). Z oaz rekolekcyjnych wywodzi się ruch małych wspólnot w para ­fiach i w innych środowiskach - w 25 diecezjach (na 27 diece ­zji istniejących) i ok. 2000 parafii. Grupy te, wspierane przez ośrodek centralny w Krościenku nad Dunajcem i ośrodki diecezjalne, prowadzą działalność formacyjną (wychowanie dojrzałych, odpowiedzialnych i zaangażowanych chrześcijan), ewangelizacyjną, liturgiczną, charytatywną i społeczną (szcze ­gólnie przeciwalkoholową). Mimo zakazów i stałych szykan ze strony władz komunistycznych (rewizje, konfiskaty druków, kary pieniężne i podatki, rozwiązywanie grup przez dekrety administracyjne, szykanowanie zaangażowanych działaczy w terenie itp.) ruch rozwija się systematycznie, ucząc ludzi prze ­łamywania lęku i odważnego świadczenia prawdy. Jako ruch społeczny, oddolny, sterowany z jednego ośrodka w skali kraju, o programie wychowawczym i apostolskim - społecznym -jedyny fenomen w całym tzw. bloku wschodnim.
1970-81
Inspirowanie i rozwijanie innych inicjatyw, jakby pochodnych Ruchu Światło-Życie: ruch oaz rodzinnych i wywodzący się z nich ruch „Domowy Kościół” - jako ruch odnowy
(ok. 500 „kręgów rodzin” liczących 5-7 małżeństw w r. 1982);
ruch ewangelizacyjny, docierający do środowisk zdechrystianizowanych; ruch grup modlitewnych (tzw. oazy modlitwy), Krucjata Wyzwolenia Człowieka - dla walki z alkoholizmem i innymi uzależnieniami (powołana w 1979 z okazji piel ­grzymki Papieża do Polski), ruch obrony życia poczętego, działalność ekumeniczna.
Ponadto ruch zajmuje się formacją kapłanów w duchu so ­borowej odnowy Kościoła (ok. 1000 kapłanów uczestniczyło w kapłańskich oazach rekolekcyjnych). Około 40% kandyda ­tów do kapłaństwa zgłaszających się do seminariów duchow ­nych przeszło przez formację oazową.

1980-82
Okres rewolucji „Solidarności”. Ruch Światło-Życie nie jest związany formalnie z „Solidarnością”, ale działa „na zapleczu”, wielu działaczy „Solidarności” wywodzi się z ruchu.
Jesień 1981 - założenie „Niezależnej Chrześcijańskiej Służ ­by Społecznej” mającej działać społeczno-politycznie w duchu chrześcijańskiej nauki społecznej i ruchu wyzwolenia bez przemocy, w myśl programu Prawda- Krzyż-Wyzwolenie.
10.12.1981 - wyjazd z kraju, rozpoczęcie działalności na Zachodzie. Wydawanie biuletynu „Prawda- Krzyż- Wyzwole ­nie”, założenie i inspirowanie stowarzyszenia Chrześcijańska Służba Wyzwolenia Narodów, organizowanie sympozjów na tematy suwerenności wewnętrznej i jedności narodów w wal ­ce o wyzwolenie. Powstanie dokumentów programowych: De ­klaracja carlsberska i Manifest wyzwolenia narodów Europy Środkowo-Wschodniej.
Organizowanie ośrodka Ruchu Światło-Życie w Carlsbergu - z woli Księdza Kard. Józefa Glempa, Prymasa Polski i Księdza Biskupa Szczepana Wesołego, jego Delegata ds. Duszpasterstwa Polonii - i pierwszych oaz.
1982-87
Dalsze krystalizowanie się wizji Marianum jako Sanktuarium „Jasnogórskiej Jutrzenki Wolności” - w ośrodku powołanym przed 30 laty przez uchodźców II wojny światowej, jako dom młodzieży polskiej, i oddanym jako wotum narodowe Jasno ­górskiej Królowej Polski - nowe dzieło na rzecz Kraju i Polonii światowej.
27.02.1987
Śmierć w Carlsbergu.

BOHATER l ŚWIĘTY
Historia uczy, iż prawdziwi bohaterowie żyją obok nas. Hi ­storia Kościoła z kolei dowodzi, że tuż przy nas są święci. Nie dostrzegamy ich, bowiem autentyczne bohaterstwo i świętość są subtelne, ciche i nie na pokaz. Być może dlatego tak rzad ­ko dostrzegamy te cechy u osób, z którymi nam przyszło żyć i działać. Wielkość dostrzega się zazwyczaj w ogromie dzieła stworzonego przez bohatera lub po jego nadzwyczajnej śmier ­ci. Moc ducha odczuwa się najczęściej, gdy świętego zabraknie wśród żywych.
Dziś, z perspektywy ćwierćwiecza, wiem, że było mi dane być blisko bohatera i świętego. W końcu lat sześćdziesiątych miałem możność spotkać w Lublinie niezwykłego człowieka, wybitnego teologa i cudownego kapłana Chrystusowego. Dziś, po latach, dziękuję Bogu, że mogłem żyć, uczyć się i wzrastać w obecności bohatera i świętego. Człowieka z krwi i kości, a jednocześnie herosa mej Ojczyzny i mojego Kościoła. Skrom ­nego duchownego rzymskokatolickiego, którego myśl i formy działania wykraczały ponad przeciętność chrześcijańską.
Nie należałem do grona jego współpracowników, nie by ­łem również aktywnym uczestnikiem jego ruchu. Utrzymywa ­łem jednak bliskie kontakty z osobami z jego kręgu, uczestni ­czyłem w oazach organizowanych przez niego w Krościenku, miałem możność bezpośredniego kontaktowania się z nim na Wydziale Teologicznym Katolickiego Uniwersytetu Lubel ­skiego. Obecnie mogę być - w pewnym sensie - świadkiem niezwykłej osoby - ks. prof. Franciszka Blachnickiego.
Przyszedł na świat w wielodzietnej rodzinie śląskiej 24 mar ­ca 1921 r. W 1938 r. zdał maturę. Działał w harcerstwie pol ­skim, gdzie nauczył się kochać ofiarną miłością swą Ojczyznę. Z miłości tej musiał zdać dość szybko egzamin. W kampanii wrześniowej 1939 r. brał udział jako plutonowy-podchorąży Wojska Polskiego. Jeńcem wojennym był bardzo krótko. Uciekł z niewoli i natychmiast włączył się w prace konspiracyjne. Nie było mu jednak dane walczyć w szeregach armii podziemnej, gdyż już wiosną 1940 r. został aresztowany i osadzony w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu. Należał do pierwszych więź ­niów KL Auschwitz - otrzymał tam dość niski numer obozowy 1201. Tylko ponad rok przebywał za drutami kolczastymi tego obozu, ale aż dwukrotnie ten dziewiętnastoletni mężczyzna był w karnej kompanii, a prawie przez miesiąc trzymano go w bunkrze głodowym bloku śmierci. Śledztwo przeciw niemu skrupulatnie prowadziło śląskie Gestapo. We wrześniu 1941 r. zabrano go ponownie do więzienia śledczego w Zabrzu. Po licznych przesłuchaniach wyższy sąd krajowy w Katowicach skazał go w marcu 1942 r. na karę śmierci przez ścięcie na gi ­lotynie. Cztery i pół miesiąca siedział w celi śmierci. Z dnia na dzień oczekując egzekucji doczekał się... ułaskawienia, co było zupełnym ewenementem. Karę śmierci zamieniono mu na 10 lat więzienia. Odbywał ją w różnych więzieniach i obozach koncentracyjnych do kwietnia 1945 r., kiedy to został uwolnio ­ny przez żołnierzy armii amerykańskiej.
Podczas pobytu w celi śmierci katowickiego więzienia na ­stąpiło wydarzenie, które zmieniło jego życie osobiste, nadało mu inny sens i znaczenie oraz ukierunkowało jego postępowa ­nie na przyszłość. Na pewno nie było to cudowne nawrócenie, lecz odejście od sformalizowanego i bardzo powierzchownego życia chrześcijańskiego, jak również podjęcie trudu całkowitego służenia tylko jednemu władcy - Chrystusowi. Po latach tak pisał o tym wydarzeniu: „W parę miesięcy po wybuchu wojny znalazłem się w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu. Jako ówczesny komendant jednostki konspiracyjnej musiałem się z tym liczyć, że z dnia na dzień mogę znaleźć się w kremato ­rium. Wówczas to odczułem, jak niewiele wspólnego z życiem ma to chrześcijaństwo, które przyjęliśmy wraz z wychowaniem. Moje chrześcijańsko- humanistyczne ideały nie wystarczały w tej granicznej sytuacji. Później zostałem przeniesiony do więzienia z KL i skazany na śmierć. Tam w celi śmierci, w głębi beznadziei, spotkał mnie Jezus Chrystus w sposób wyjątkowy. W jednej z książek znalazłem niektóre fragmenty z Ewangelii, przede wszystkim Kazania na Górze. Zrozumiałem wówczas, że istnieje Miłość absolutna, zupełnie bezinteresowna. Bóg kocha nie dlatego, że ma z tego jakąś korzyść, lecz że wynika to z Jego natury. Doznałem odkrycia, że to Bóg oddał siebie z miłości człowiekowi w Jezusie Chrystusie. To Boża miłość stała się odpowiedzią na moje pytanie o sens życia”. A więc doświadczenie Ewangelii i osadzenie autentycznego chrze ­ścijaństwa w życiu to cel, jaki zaczął mu przyświecać. Droga wiary Franciszka Blachnickiego tam, w celi śmierci, wykrysta ­lizowała się całkowicie. Już jako kapłan Chrystusa kroczył po niej przez całe życie, nie znając żadnych kompromisów.
Dany mu w jednym momencie dar wiary określał jego siłę działania oraz źródło jego prawdziwego istnienia. Wierze więc podporządkował całe swe osobowe jestestwo, bowiem uznał, iż tylko ona może stanowić o sensie jego życia i być zasadą jego postępowania. Jak pisał w swym testamencie, nigdy póź ­niej nie przeżywał żadnych wątpliwości co do raz obranej drogi, jak również nigdy nie miał „(...) innych celów i dążeń, zainteresowań poza wynikającymi z wiary i skierowanych ku Ojcu przez Syna w Duchu Świętym w realizacji wielkiego pla ­nu zbawienia. Wszystkie decyzje były podejmowane z moty ­wacji wiary”. Z tym że - dodajmy - ta wiara była bezwzględnie konsekwentna i wyrażała się w odważnym stawianiu wyma ­gań dotyczących życia autentycznie chrześcijańskiego. Dzielił się tą wiarą z innymi, ukazywał jej nieprzemijające wartości i konieczną potrzebę. Emanował wielką wiarą w moc Ewan ­gelii, w moc Chrystusa mogącego wyzwolić człowieka, w moc Jego Ducha pozwalającego odczytać plan Bożego zbawienia. Głosząc Dobrą Nowinę domagał się od wszystkich - i siebie także - wiernego przestrzegania rad ewangelicznych, wzywał do prawdziwej świętości, namawiał do pokornego bohater ­stwa. A to implikowało wewnętrzną przemianę, stworzenie nowego człowieka, człowieka w pełni wolnego, bez względu na sytuację zewnętrzną, w jakiej jemu przyszło żyć.
W Świadectwie niepokornego, wypowiedzianym podczas Tygodnia Eklezjologicznego w październiku 1979 r., ks. Fran ­ciszek Blachnicki stwierdził jednoznacznie: „Ciągle myślimy, że wolność to sprawa pewnych zewnętrznych uwarunkowań, a tymczasem «ku wolności wyswobodził nas Chrystus » (Ga 5, l). I ta wolność, którą obdarował nas Chrystus, jest faktem tzn. w każdej chwili mogę postępować zgodnie ze słowami «praw-da was wyzwoli » (J 8, 22). Jeżeli postępuję zgodnie z prawdą, wtedy jestem wolny. I obojętnie, czy jestem w więzieniu, czy w obozie, obojętnie, czyja za to życie zgodne z prawdą ponoszę takie czy inne konsekwencje, czy nawet poniosę śmierć: jestem człowiekiem wolnym”. Pojęcie wolności ks. Blachnickiego ma charakter immanentny, zależny tylko i wyłącznie od jednost ­ki, jako podmiotu, który dokonuje wyboru tego, co prawdziwe i wartościowe. Ale by akt ten był właściwy, należy dobrowol ­nie poddać się światłu prawdy, światłu rozumu, sumienia, Słowa Bożego, Chrystusa. Wielokrotnie mówił i pisał, że być wolnym to być człowiekiem harmonii pomiędzy tym, co oso ­biście się poznaje (jako światło, jako prawdę) a tym, czym się żyje, co realizuje się w codziennym życiu. Wolność taka - ujęta teologicznie - jest w zasięgu ręki, oczywiście jeżeli będzie się współdziałało z łaską Bożą. I wówczas tej wolności nikt nie jest w stanie nam odebrać. Nieustannie przypominał, że wol ­ność to nie tylko poczucie nieskrępowania, jakaś siła witalna czy instynkt. Człowiek naprawdę wolny jest wówczas, kiedy świadomie poddaje się prawdzie, kiedy dobrowolnie akceptu je zależność od tego, co transcendentne. W przeciwnym razie staje się zdeterminowany swoimi lub innej osoby pragnienia ­mi czy żądzami. To z kolei prowadzi do traktowania drugiego człowieka przedmiotowo, instrumentalnie. Istotą zaś niewoli -także współczesnej - jest posługiwanie się człowiekiem jako przedmiotem, kiedy się nim w różny sposób manipuluje. Nie jest on wówczas partnerem w dialogu, lecz tylko jest on po ­trzebny do realizacji jednostkowych celów, nawet kombinacji. Jest wtedy człowiekiem zastraszonym i zalęknionym, bojącym się wszystkich i wszystkiego. Wyrwanie się z tego kręgu niewoli to przede wszystkim upodmiotowienie człowieka, pozbycie się bojaźni, realizowanie siebie i służenie innym. Człowiek staje się wolnym - w znaczeniu biblijnym - kiedy powstaje tzw. relacja dziecięctwa Bożego, kiedy wytwarza się więź na linii dziecko -Ojciec, syn - Ojciec. Wchodząc w układ synostwa Bożego eli ­minuje się lęk i strach, realizuje się prawdziwe synostwo i bra ­terstwo, stwarza się warunki do wzajemnej służby, pomagania sobie, funkcjonowania prawdziwej solidarności serc.
Idea wolności osobistej, bycia wolnym w sercu swoim, po ­siadanie prawdziwej mocy Chrystusa i stałe zespolenie z Nim poprzez Eucharystię, była fundamentem całej działalności ks. Blachnickiego. W centrum jego uwagi był człowiek, szcze ­gólnie człowiek zagrożony, zniewolony, a także znajdujący się w sytuacji zagrożenia. Dlatego stworzył wspaniałe dzieła mające służyć obronie człowieka i jego wyzwoleniu. Dzieła te - Krucjata Wstrzemięźliwości (założona w 1957 r., a zlikwido ­wana przez Służbę Bezpieczeństwa w 1960 r., Ruch Światło-Ży-cie (sięgający swymi początkami lat pięćdziesiątych). Krucjata Wyzwolenia Człowieka (powołana do życia w 1979 r. z okazji I pielgrzymki papieża Jana Pawła II do Polski) oraz Chrześci ­jańska Służba Wyzwolenia Narodów „Prawda + Wyzwolenie” (powołana do istnienia u schyłku życia ks. Blachnickiego, tj. w czasach stanu wojennego) - to potężne akcje duszpasterskie o charakterze ogólnopolskim, prowadzące do tworzenia Nowe ­go Człowieka, człowieka świadomie wolnego, zintegrowanego i wewnętrznie zespolonego, aktywnego członka wspólnoty chrześcijańskiej, dla którego najwyższym przejawem wolności stać się ma przyjęcie Osoby Chrystusa i pójście za Nim, odda ­nie swego życia bez reszty dla Niego. Ks. Blachnicki pragnął kształtować człowieka przyszłości, świadomego chrześcijanina, żyjącego na ziemi polskiej, którego życie przepojone jest Ewan ­gelią, tworzącego wspólnotę prawdziwego Kościoła Chrystu ­sowego w spotkaniu, dialogu i komunii, otwartego z miłości na innych ludzi, służącego im, a przede wszystkim człowieka wolnego, czerpiącego wzór z Chrystusa Sługi i Niepokalanej. Wszechstronny program wychowania Nowego Człowieka za ­kładał dążenie do jedności światła i życia (Fos-Zoe, Światło--Życie) -- w ujęciu transcendentalnym. Jeżeli życie człowieka -zauważał twórca Ruchu Światło-Życie - jest poddane światłu, jeżeli istnieje w nim zgodność pomiędzy wolą a poznawa ­ną prawdą, to jest ono rzeczywiście chrześcijańskie. Stąd też nieustannie wymagał od wszystkich rzetelnej przemiany we ­wnętrznej. Chciał widzieć człowieka, w którym dokonała się chrześcijańska metanoia (przemiana myśli i zmiana usposobie ­nia), a więc osobę z przemienionym sercem i umysłem. Tylko przemieniony chrześcijanin - zdaniem ks. Franciszka - mógł dokonać przemiany świata. Poprzez już samą obecność w rze ­czywistości zewnętrznej odmieniony chrześcijanin odnawia społeczeństwo, naród, Kościół.
Ktoś powiedział, że aby stać się wielkim, stworzyć z siebie i swego dzieła legendę, trzeba być charyzmatykiem, teorety ­kiem i pragmatykiem. O charyzmacie otrzymanym od Stwórcy, jego talentach umysłu i serca wykorzystywanych w dziele bu ­dowy Królestwa Bożego pisał papież Jan Paweł II w telegramie przesłanym na ręce bpa Szczepana Wesołego w dniu pogrzebu ks. Blachnickiego. Także teoretykiem był wybornym. Przez dłu ­gi czas był profesorem katechetyki i teologu pastoralnej oraz twórcą Instytutu Teologii Pastoralnej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego - jednej z pierwszych w Europie placówek naukowych tego typu. Wykształcił wielu pastoralistów, wśród nich sporą grupę świeckich teologów (jak na warunki państwa bloku komunistycznego rzecz zupełnie nietypowa), przed któ ­rymi postawił zadanie współtworzenia współczesnego Kościoła polskiego. Wyniki swych rozważań teologicznych zamieszczał w licznych publikacjach drukowanych w kraju i za granicą. Ale najwspanialszą konsekwencją jego teoretycznych ustaleń była gigantyczna praca z młodzieżą. Jego oazy stały się synonimem moralnej odnowy (może nawet rewolucji) młodzieży polskiej lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Był to pierwszy au ­tentyczny zryw młodych chrześcijan polskich, w nowoczesny sposób formujących swą osobowość. Ks. Blachnicki animował ruch, który od wewnątrz rozbijał strukturę edukacji laickiej młodzieży państwa socjalistycznego. Proponował wizję innego człowieka. Człowieka nie zniewolonego, lecz otwartego, aktyw ­nego, świadomego swego miejsca w narodzie i Kościele.
Rozbicie monopolu wychowawczego w PRL-u było bardzo niebezpieczne dla ówczesnych decydentów polskich. Stąd też ks. Blachnicki miał wielu wrogów. Niejednokrotnie doświad ­czał ich nienawiści. Pomijając już okres okupacji hitlerowskiej i II wojny światowej, stale był szykowany, zmuszany do opusz ­czenia diecezji macierzystej, więziony, sądownie karany, znalazł się wreszcie na liście internowanych w czasie stanu wojennego. W końcu przyszło mu zapłacić największą cenę, jaką może pła ­cić kapłan, działacz, Polak - od grudnia 1981 r. zmuszony był przebywać na emigracji. Co prawda zorganizował tam Między ­narodowe Centrum Ruchu Światło-Życie”! kierował polskim ośrodkiem „Marianum5 w Carlsbergu (w Republice Federalnej Niemiec), jednak cierpiał ogromnie nie mogąc powrócić do Ojczyzny. Zmarł na wygnaniu 27 lutego 1987 r.
Ojciec św. Jan Paweł II powiedział o ks. Blachnickim, że był „gwałtownikiem Królestwa Bożego”. To prawda, gdyż była to postać ze wszech miar niestereotypowa. Przede wszystkim był prawdziwym kapłanem Bożym, bez wahania realizującym na co dzień Ewangelię Chrystusową, ufnym w pomoc Pana i całkowicie Mu oddanym, bez względu na konsekwencje. Był także wybitnym teologiem, rzetelnie i wnikliwie przeprowa ­dzającym analizy teoretyczne, syntetyzującym dotychczasowe ustalenia, wyciągającym interesujące wnioski i tworzącym nowe ujęcia teologii pastoralnej. W niezwykły sposób łączył teorię z praktyką apostolatu chrześcijańskiego, znakomicie odczytywał „znaki czasu” i odpowiadał na pytania rzucane Kościołowi przez współczesność. Zawładnięty ideą totalnej odnowy Kościoła po Soborze Watykańskim II, tworzył dzie ­ła na miarę czasów. Do tego wszystkiego był zdecydowanym maksymalistą. Jego działalności nie krępowały opłotki, a to, co czynił, miało charakter monumentalny, bo docierał i obej ­mował masy w zasięgu ogólnokrajowym i ogólnonarodowym. Nigdy jednak nie zatracił perspektywy personalistycznej, uj ­mowania w kategoriach osobowych, a zwłaszcza relacji czło ­wiek i jego Stwórca.
Podjął się trudu odnowy Kościoła poprzez odnowę czło ­wieka., który stanowi środowisko Boże - sam Kościół. Prawdą jest, że był nie doceniany i nie rozumiany przez wielu - także w Kościele polskim. A ogromne dzieło odnowy narodu two ­rzył w odosobnieniu. Cóż, w podobnych warunkach i w po ­dobny sposób działali inni wielcy naszego Kościoła i narodu. Zwłaszcza wówczas, kiedy wykraczali ponad przeciętność. Owoce dzieła ks. Blachnickiego były już widoczne za jego ży ­cia. Aktywni na płaszczyźnie kościelnej i państwowej stawali się ci, którzy wzrastali pod jego opiekuńczymi skrzydłami. Choć funkcjonowali jeszcze w czasach „realnego socjalizmu”, ich działalność była już akcją wolnych ludzi. Ten skromny ka ­płan Chrystusa wychował zdolnych i odważnych Dawidów, którzy bez obawy stanęli do walki z Goliatem. Ks. Blachnicki zdołał im przekazać swe wyjątkowe bohaterstwo i zwyczaj ­ność świętości. Może dlatego, że był wyjątkowym bohaterem i świętym narodu i Kościoła polskiego.
Marek Budziarek



Kalendarz

Ni Po Wt Śr Cz Pi So
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
             
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Aktualnie online
· Gości online: 7

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 1
· Najnowszy użytkownik: Administrator